Teksty, czyli co potrafią powiedzieć (cz.1)

Niektóre teksty wypowiedziane przez naszych wykładowców są tak niestandardowe, że nie można ich pominąć w swoich notatkach.

Nasza koleżanka Paulina wynotowuje co ciekawsze sentencje i zapisuje na marginesie. Oto co udało jej się zapisać na początku I roku studiów:

“Gdy mamy stale napięcie no to wtedy musimy powiedzieć ze mamy stale napięcie.”

“Czy to „B” nie mogłoby mieć jakichś brzuszków”

“Bardzo skończony wielomian równy 1”

“Jak dużo? mało dużo, mnóstwo, okropnie dużo, …”

“Okropnie kształcący przykład”

“Gdybyśmy mieli baaardzo dużo wolnego czasu to pewnie byłoby pasjonujące zajęcie”

“Strzałka za przeproszeniem”

Dowód to policzenie co wymaga tylko zużycia pewnej ilości kredy”

“To taka definicja składająca się z pobożnych życzeń – gdybyśmy go znaleźli to byśmy się cieszyli”

“Zdarzają się czasem na świecie takie przypadki ze pochodna jest liczbą i tu taki wziął i przyszedł”

“(…) oparte chyba na prawie Newtona … bo (to) jest chyba prawo Newtona…”

3/4 punktów za to ze nic nie zrobiłem źle” (usłyszane na korytarzu)

niektóre nowe mogą być stare”

“pochodna istnieje i znika”

“kąty mówią coś o kierunkach a z wszystkich kierunków powinno zmierzać… wiec zależy od kierunku, granica nie istnieje”

Tylko proszę, nie pytajcie co autorzy tych wypowiedzi chcieli przekazać studentom, bo ja też nie wiem.

goto

|

Komentarze (3) »

  1. poki:

    7 Nov 2007 @ 22:01

    heheh wreszcie te slynne marginesy paulinki ujrzaly szersze swiatlo dzienne 🙂

  2. omikron:

    9 Nov 2007 @ 19:57

    Może dorzucę coś od siebie (WATowskie cytaty ;)):
    – Kto tego nie rozumie? (cisza) Rozumiecie to? (cisza) No przecież to jest trywialnie proste i intuicyjnie oczywiste! W ogóle to to było w podstawówce. (powiedział Ulubiony Doktor po zdefiniowaniu równań różniczkowych ;)).
    A to jest wręcz legendarna historia:
    Egzamin z analizy. Pełna sala studentów. Egzamin organizowany przez Ulubionego Doktora. Jest jeszcze Ulubiony Magister, który siedzie w ostatniej ławce, pilnując studentów i dla relaksu rozwiązuje te zadania co i studenci mają. Nagle z tyłu leci hasło Ulubionego Magistra: K…., pojebało Cię? Jak te zadania zrobić?

    Zresztą nie na darmo WAT to skrót od Wojskowa Akademia Trywialności…. 😀

  3. piotrek:

    1 Dec 2007 @ 00:24

    Ja po tym jak pewien magister na analizie matematycznej zapytał się studentów czy powiedzieliśmy już znajomym że mamy zajęcia z debilem przestałem odróżniać mądrość od głupoty 🙂
    Pozdrowienia dla Maćka i jego przyjaciół.

RSS komentarzy · adres TrackBack

Odpowiedz